Nie mogłam się zebrać do tego posta. Odkładałam to z dnia na dzień. Z efektów zdjęciowego spaceru do parku jestem zadowolona ale, no właśnie ale, jest to to samo miejsce co poprzednio, kolorystyka też ta sama. Mimo że znalazłyśmy drzewo, czegoś mi tu brakuje.
Co do stroju, brązowy sweter jest kolegą cynamonowej 'sukienki' z lumpeksu, jak zwykle legginsy i taka tam nuda. Może to ta jesień tak na mnie działa, że chodzę tylko w jej barwach, a może to coś zupełnie innego. Może to ten wszechobecny kryzys blogowy? Chyba nie, mimo to nie wiem kiedy tu coś nowego dodam. Inne zajęcia i plany potrzebują bardziej mojego czasu niż to miejsce.



sweter - GAP - SH
legginsy - od mamy
sukienka - top shop - SH
buty - deichmann
wisiorek - mojej mamy ręczna robota
ps. po przemyśleniu stwierdzam, że natłok inspiracji i związanych z nimi pomysłów mnie przerasta. Wolę posiedzieć z dobrą książką na ławce i wygrzewać się w promieniach cudownego październikowego słońca. (ale znając życie za kilka dni coś tu dodam;p)

A już jutro wybieram się do WuZety i to nie na żadne balety, tylko na koncert Trójka Tur, czyli Czesław Śpiewa, Gaba Kulka i Dick4Dick. To będzie niestety mój jedyny koncert Dicków w tym semestrze, szkoda ;)

A tytuł posta taki, ponieważ znów powracam do piosenkowych tytułów, których słucha w momencie publikowania notki. Tym razem Nirvana, powrty do korzeni są całkiem przyjemne :)
Teraz w sumie stwierdziłam, że już w poprzednim pości do tego wróciłam ale ciii...
A dziś na miasto :)
Nawet na tytuł nie mam pomysłu.
cynamonowy aromat
Ostatni letni wieczór spędziłam w parku, rozkoszując się pięknem przyrody (siadając na mrowisku, na przykład...) i łapiąc ostatnie promyki słońca. Mimo, że jesień to moja ulubiona pora roku, jednak żal odchodzącego wszechogarniającego upału.Wizyta w parku była doskonałą okazją do zrobienia zdjęć. (Dziękuję Marcie za jej cierpliwość, że nie miała dość moich wskazówek i wynajdywania nowych miejsc) Z okazji równonocy kupiłam sobie trzy swetry w lumpeksie, by nie marznąć w coraz zimniejsze wieczory. Jeden z nich prezentuję poniżej. Dla mnie jest on sukienką i to taką, którą wymarzyłam sobie zeszłą zimą ale nigdzie nie mogłam dostać. Wszystkie swetry były albo za krótkie, albo za szerokie. Na szczęście natrafiłam na to cudo, najbardziej zachwycił mnie kolor. Cynamonowy.
Z wielką przyjemnością będę się opatulać w kilka warstw ciepłej wełny, nosić grube skarpety i spędzać wieczory z książką i gorącą herbatą.




swieter/sukienka - SH
legginsy, baleriny - H&M
zegarek - atlantic(znaleziony)
bransoletka - z popsutej opaski
naszyjnik - DIY
ps. jutro zaczynam szkołę, się trochę boję.
Ostatnie dni w 'Miłkówku'
Mój urlop dobiega końca, w poniedziałek wracam do Wrocławia i znów do pracy... Ku końcowi zmierza także tegoroczne lato. Mimo ciepłych i słonecznych dni, jeszcze, wieczory są już chłodne. Co dokładnie obrazują zdjęcia poniżej. Dobrze mi zrobił pobyt w domu. Nie zrealizowałam większości swoich planów (nie poszłam w góry, nic nie uszyłam - za to namówiłam mamę na uszycie mi spódnicy, którą najprawdopodobniej zaprezentuję w następnym poście) ale czuję się wypoczęta i pełna nowej energii. Nawet wróciłam do pisania i mam pewien pomysł z tym związany. Ale więcej nic nie powiem, nie zapeszajmy. Mam nadzieję, że nie będzie kolejny z tych słomianych.
Jutro mały wypad do Jeleniej Góry, czasem trzeba wyrwać się z wiejskiego życia i spotkać z ludźmi;p 


bluza DIY - przerobiłam płaszcz/pelerynę, sięgała prawie do kostek i była rozpinana.
spodnie - united colors of benetton
buty - deichmann
wielka chusta w kwiaty - vintage
torebka - vintage
Forest
Dni upływają mi na błogim nicnierobieniu, na spacerach wśród pól i lasów. Odpoczywam od internetu, nadrabiam zaległości w książkach, jem dużą ilość owoców i warzyw. Jest cudownie, nawet dzisiejszy brak słońca nie wpędził mnie w ponury nastrój, dodał tylko troszkę melancholii. Jutro może z tatą pojadę w Góry Stołowe albo do Czech.
Co do stroju, po raz kolejny moja czarna sukienka tym razem w duecie z maminą kamizelką. Nic nadzwyczajnego ale wygodnie i mogę chodzić w tym cały dzień, bez względu na to co robię.







ps. na Tauronie było super. Fever Ray magiczne. Katowiec jak zawsze zabawny;)
Triangle walks
Wspomniane w poprzednim poście uczucie nadchodzącej jesieni odeszło, chyba za sprawą wszechogarniającego upału, który zawładnął Wrocławiem. Nie zmienia to jednak faktu, że jesień (wczesna jesień) to moja ulubiona pora roku ale na nią jeszcze nie czas. Przede mną ponad 2 tygodnie urlopu licząc od 28 sierpnia. Tauron Nowa Muzyka w Katowicach, potem góry albo morze.

Mój 'rycerski' pasek, który dostałam od kogoś parę lat temu. Ciężkie diabelstwo.
biała halka - vintage
szara bokserka - Bershka
spódnica/sukienka - vintage
pasek - vintage
'na fioletowo-szarych łąkach'
Dzisiejszy wieczór spędzam z książką i winem, przy dźwiękach Grechuty, Turnaua i DAABu. Jesień idzie..
A tak się wybrałam do Czeskiego na kawę. Naszyjnik z piór na dobre zagościł w mojej szafie, noszę go praktycznie codziennie.
sukienka - SH
legginsy - H&M
balerinki - H&M
naszyjnik - DIY
cekinowy pasek - pasmanteria
Fairytale
Przedwczoraj byłam w zoo. Wieloryba niestety nie spotkałyśmy był za to Marty, flamingi i wilki. Były małpy, Juliany, bajkowe żaby i magiczna motylarnia. Była to także okazja do pokazania jakwyglądałamidącdozoo. Zdjęcia zostały zrobione przez Martę nad cudnmi stworzeniami jakimi są sowy. Jednakże wróciła moja fascynacja baśniami, mitami i innymi cudami, i przerobiłam je troszeczkę ;) 
(tło anaRasha)
(tło irinama)
sukienka - mamy spódnica
buty - deichmann
naszyjnik z piór - DIY
bransoletka, torba - SH
i na koniec zespół, który mną zawładnął
the house of the rising sun
Wakacje od zawsze kojarzą mi się ze stylem hippie. Wolność, swoboda, pióra, koale. Kilka lat temu cały rok się tak ubierałam i z tamtego czasu zostało mi jeszcze trochę łaszków stylizowanych na lata '60-te i '70-te. Kiedy zobaczyłam u mojej imienniczki ten post, powróciły dawne inspiracje. Zakochałam się w tym wszystkim na nowo. Nawet zrobiłam sobie naszyjnik z piór, na wzór tego z Bershki, który ma Superfrajer i Styledigger.
Do wykonana naszyjnika potrzebowałam, maskę z piór
oraz kawałek drutu
i oto on:




bokserka - Bershka
bluzka hippie - szyta przez moją mamę z chustek z TESCO
spodenki - SH
legginsy - H&M
ps. tak mi się jeszcze przypomniało jedno z moich ulubionych zdjęć moich rodziców
elephant gun
Mam okropne zaległości w publikowaniu postów. Wszystko, (zawsze mam problem z pisownią tego wyrazu, na klawiaturze oczywiście, to 'T' przebiegle wciska się przed 'S'),przez to, że na moje 4-dniowe wakacje zapomniałam kabla do aparatu. Nie będę wiec szczegółowo opisywać, streszczajmy się.
Po pierwsze 12.07.2009 r. odbyło się spotkanie wrocławskich Szfiarek. Przyszło nas cztery. Następnym razem się poprawimy. Jednakże miło czas spędziłam w towarzystwie Aivie, Mademoiselle Elisabeth, i Fashion Player.
Po drugie wczorajszy wieczór upłynął mi na bardzo owocnym buszowaniu po internecie. Zaczęło się, że weszłam na blog Pyzy, a dalej już poleciało. Od jednego boga do drugiego, od strony do strony. Odkryłam wiele ciekawych blogów, zaczerpnęłam mnóstwo świeżych inspiracji. (niektóre z nichh: mia mi, Anne-Julie Aubury, Oh Joy!) Pełna nowych pomysłów zaczęłam już nawet tworzyć swoją recyclingową torebkę foliową. Efekty wkrótce.
Na sam koniec kilka zdjęć z domu rodzinnego. Tak się ostatnio często ubieram gdy mi się nie chce, a pogoda taka niewiadmojaka.

t-shirt - Stradivarius
szorty - SH
legginsy - H&M
baleriny - H&M
cekinowa opaska - pasmanteria jeleniogórska
naszyjnik - DIY
koszulka - SH + DIY
tło - suszący się szal mojej mamy.
if i had a heart
Złota piżama Alladyna, którą noszę jako spodnie codziennego użytku. Najlepiej sprawdzają się w domowym zaciszu, bardzo wygodne ale także na upalne dni w miejskiej dżungli są idealne. Dzięki nim czuję się odrobinę jak w baśni.


piżama Alladyna - SH
bluzka - sklep indyjski


Dziś w pracy znalazłam takie cudo, jest bardzo malutkie.

what else is there
Dziś w roli głównej sukienka, która kiedyś należała do mojej mamy. Bardzo lubię jej wzór, takie nieregularne groszki. Buty pożyczyłam od mamy (jak i kilka innych par). No i mam kompletną pustkę w głowie, więc nie będę się przemęczać i zakończę na dziś.
Na biało zestaw prezentowałby się też całkiem ciekawie, nie wiem czy nie lepiej.
W tle widać moją kolekcję kolczyków wiszących, w sumie wiszących tam cały czas. Tylko kilka par z nich noszę..
sukienka - vintage
buty - vintage
pasek - mamy
spinki-kwiatki - H&M
Po przeczytaniu Waszych komentarzy, za które bardzo dziękuję, postanowiłam zmienić zdjęcia na te rzeczywiste, bez przeróbek. Oto sukienka w całej okazałości
Spanish song bird
Jetem zmęczona, nie mam siły nic pisać przedwczorajszo/wczorajsza inwentura mnie wykończyła...
Kilka dni temu byłam w domu i udało mi się namówić mamę aby uszyła mi coś. Kocham miłością wielką tę spódniczkę ^^


spódnica - uszyta przez mamę
bluzka - mamy (już moja)
buty - mamy (jw.)
legginsy - z szafy
'bo mi się nudziło
'bunt szesnastolatki'
"Życie to pokój bez ścian, z którego chciałabym uciec" - tak myślała 15-letnia dziewczynka, nosząca długie spódnice, czarne myśli i drewniane korale. Okres buntu, niezrozumienia ale także wielu niezapomnianych chwil, cudownych przeżyć, ogniska, pierwsze imprezy, pierwsze piwo, pierwszy papieros, pierwsza ważniejsza miłość. Te 'cudowne' lata przypominałyśmy sobie na urodzinach Kingi(poźniej może wstawię kilka fotek z imprezy). Jako, że we Wrocławiu nie posiadam moich 'mrocznych' rzeczy zarzuciłam na siebie piżamę(którą kiedyś nosiłam jako normalną koszulkę) i moje ostatnio najukochańsze spodnie. Miło tak czasem powspominać :)



koszulka z Jimem - jakiś sklep z koszulkami w Jeleniej(6-7 lat temu)
spodnie - SH
buty - Deichman
kolczyki - SIX
łańcuszek - mamy
ps. teraz to już w ogóle mi się na wspomnienia zebrało (późne gimnazjum-wczesne liceum)


