Jetem zmęczona, nie mam siły nic pisać przedwczorajszo/wczorajsza inwentura mnie wykończyła...
Kilka dni temu byłam w domu i udało mi się namówić mamę aby uszyła mi coś. Kocham miłością wielką tę spódniczkę ^^


spódnica - uszyta przez mamę
bluzka - mamy (już moja)
buty - mamy (jw.)
legginsy - z szafy
'bo mi się nudziło
Do wykonana naszyjnika potrzebowałam, maskę z piór

oraz kawałek drutu

i oto on:





bokserka - Bershka
bluzka hippie - szyta przez moją mamę z chustek z TESCO
spodenki - SH
legginsy - H&M
ps. tak mi się jeszcze przypomniało jedno z moich ulubionych zdjęć moich rodziców

Spanish song bird
peace of mind
Przedwczorajszy wypad do lumpeksu można uznać za udany. Zostałam właścicielką dwóch prześlicznych sukienek letnich. Jednakże nie spełniają wymogów sukienki idealnej w łączkę, jeszcze nie. Może kiedyś znajdę odpowiednią. Jeżeli nie zawodzi mnie pamięć to w domu mam spódnicę w śliczną łączkę, choć bardziej prawdopodobne jest, że już opuściła czeluście mojej szafy. Nad czym niezmiernie ubolewam. Zestawy bez żadnych dodatków, gdyż były robione wyłącznie do zaprezentowana sukienek gdy te wyschły po natychmiastowym praniu.

sukienka pierwsza - Dorothy Perkins SH
legginsy - H&M
sukienka druga - SH
Chciałam się jeszcze pochwalić, że jeden z braci kotów z mojej kolekcji, którą jakiś czas temu tu prezentowałam, postanowił się usamodzielnić i przybrać własną barwę 'futra'.






