cynamonowy aromat


Ostatni letni wieczór spędziłam w parku, rozkoszując się pięknem przyrody (siadając na mrowisku, na przykład...) i łapiąc ostatnie promyki słońca. Mimo, że jesień to moja ulubiona pora roku, jednak żal odchodzącego wszechogarniającego upału.Wizyta w parku była doskonałą okazją do zrobienia zdjęć. (Dziękuję Marcie za jej cierpliwość, że nie miała dość moich wskazówek i wynajdywania nowych miejsc) Z okazji równonocy kupiłam sobie trzy swetry w lumpeksie, by nie marznąć w coraz zimniejsze wieczory. Jeden z nich prezentuję poniżej. Dla mnie jest on sukienką i to taką, którą wymarzyłam sobie zeszłą zimą ale nigdzie nie mogłam dostać. Wszystkie swetry były albo za krótkie, albo za szerokie. Na szczęście natrafiłam na to cudo, najbardziej zachwycił mnie kolor. Cynamonowy.

Z wielką przyjemnością będę się opatulać w kilka warstw ciepłej wełny, nosić grube skarpety i spędzać wieczory z książką i gorącą herbatą.












swieter/sukienka - SH
legginsy, baleriny - H&M
zegarek - atlantic(znaleziony)
bransoletka - z popsutej opaski
naszyjnik - DIY


ps. jutro zaczynam szkołę, się trochę boję.

Latest Post
czwartek, 17 września 2009

'Mimozami jesień się zaczyna...'


'Mimozami jesień się zaczyna...'

Dziś mnie będzie mało, więcej przyrody zwiastującej nadejście jesieni. Mojej ulubionej pory roku.






Poniżej widać kawałek zapowiedzianej w poprzednim poście spódnicy. W całej swej okazałości wystąpi pewnie nie raz ale na razie tylko tyle.





buty - Deichmann
szare getry - gdzieś w Arkadach Wrocławskich
legginsy - H&M
spódnica - DIY z zasłony z SH, za 2zł ^^






czwartek, 10 września 2009

Ostatnie dni w 'Miłkówku'


Ostatnie dni w 'Miłkówku'

Mój urlop dobiega końca, w poniedziałek wracam do Wrocławia i znów do pracy... Ku końcowi zmierza także tegoroczne lato. Mimo ciepłych i słonecznych dni, jeszcze, wieczory są już chłodne. Co dokładnie obrazują zdjęcia poniżej. Dobrze mi zrobił pobyt w domu. Nie zrealizowałam większości swoich planów (nie poszłam w góry, nic nie uszyłam - za to namówiłam mamę na uszycie mi spódnicy, którą najprawdopodobniej zaprezentuję w następnym poście) ale czuję się wypoczęta i pełna nowej energii. Nawet wróciłam do pisania i mam pewien pomysł z tym związany. Ale więcej nic nie powiem, nie zapeszajmy. Mam nadzieję, że nie będzie kolejny z tych słomianych.
Jutro mały wypad do Jeleniej Góry, czasem trzeba wyrwać się z wiejskiego życia i spotkać z ludźmi;p







bluza DIY - przerobiłam płaszcz/pelerynę, sięgała prawie do kostek i była rozpinana.
spodnie - united colors of benetton
buty - deichmann
wielka chusta w kwiaty - vintage
torebka - vintage


zdjęcia: Mama

piątek, 4 września 2009

Forest


Forest

Dni upływają mi na błogim nicnierobieniu, na spacerach wśród pól i lasów. Odpoczywam od internetu, nadrabiam zaległości w książkach, jem dużą ilość owoców i warzyw. Jest cudownie, nawet dzisiejszy brak słońca nie wpędził mnie w ponury nastrój, dodał tylko troszkę melancholii. Jutro może z tatą pojadę w Góry Stołowe albo do Czech.
Co do stroju, po raz kolejny moja czarna sukienka tym razem w duecie z maminą kamizelką. Nic nadzwyczajnego ale wygodnie i mogę chodzić w tym cały dzień, bez względu na to co robię.

















ps. na Tauronie było super. Fever Ray magiczne. Katowiec jak zawsze zabawny;)

+

Blogger templates

Translate

Blogroll

About